Pożary na trzech kontynentach naraz odsłaniają wąskie gardło, którego nikt nie wycenia
Dziś płonie jednocześnie stan Waszyngton (dziesiątki tysięcy ewakuowanych), Grecja (śmiertelna kolizja dwóch śmigłowców gaśniczych), Hiszpania (dokąd ruszyli polscy strażacy) i południe Europy duszone falą upałów opisywaną jako tsunami gorąca. Rynek czyta to jako kolejny sezonowy dramat. To błąd. Prawdziwa historia inwestycyjna nie dotyczy tego, że coś płonie, lecz tego, kto sprzedaje to, czym się gasi, i dlaczego tych dostawców jest tak mało.