Descartes to nasza ulubiona nuda w portfelu. Firma prowadzi sieć oprogramowania i danych dla logistyki: celne, compliance, trasowanie. Im więcej firm i przewoźników w niej siedzi, tym cenniejsza staje się dla kolejnych, co jest klasycznym efektem sieciowym.
Gramy dwie rzeczy naraz: powtarzalny, abonamentowy przychód, który rośnie wraz z komplikacją globalnego handlu, oraz konsekwentne, niewielkie przejęcia dokładane do tej samej sieci. To model, który cicho składa się procent do procentu.
Ryzyko: załamanie wolumenów w handlu światowym uderza w rdzeń, a wysoka wycena spółki jakościowej zostawia mało miejsca na błąd. Trzymamy ją właśnie dlatego, że mechanizm jest tak łatwy do wytłumaczenia.